Dziecko jest uczestnikiem, nie widzem
Nie przygotowujemy atrakcji do obejrzenia. Przygotowujemy pracę do wykonania. Dziecko, które samo obierze marchewkę, samo wsypie mąkę i samo doniesie konewkę, wie o tym dniu więcej niż dziecko, któremu ktoś to pokazał.
Poznawanie natury odbywa się u nas zmysłami: dotykiem mokrej ziemi, zapachem rozcieranej mięty, smakiem czegoś, co przed chwilą było w grządce, dźwiękiem noża na desce. Dorosły jest obok — pomaga, gdy trzeba, i nie wyręcza, gdy nie trzeba.
Pracujemy w małych grupach, w spokojnym tempie i bez rywalizacji. Nie ma tu ładniejszych i brzydszych prac ani szybszych i wolniejszych dzieci. Jest wspólne zadanie i stół, przy którym siadamy na końcu.