Wspólna robota zamiast wspólnego czekania
Znamy to z doświadczenia: rodzic przywozi dziecko na zajęcia i przez dwie godziny siedzi z telefonem w kącie sali. U nas jest odwrotnie. Rodzic dostaje własną deskę, własne zadanie i miejsce przy stole obok dziecka.
To zmienia rozmowę. Przy wyrabianiu ciasta albo szlifowaniu drewna mówi się inaczej niż w drodze do szkoły. Nie ma pośpiechu, nie ma ekranu i jest konkretny powód, żeby być obok siebie przez kilka godzin.
Spotkania rodzinne prowadzimy w małych grupach — zwykle pięć, sześć rodzin. Można przyjść w dowolnym składzie: z jednym dzieckiem, z trójką, z babcią, z sąsiadami. Można też zebrać własną grupę znajomych rodzin i umówić się na osobny termin.